Sporo instalacji z gminnych programów sprzed dekady dziś ledwo pracuje. Nie dlatego, że kolektory się zużyły, bo te są sprawne. Zawiodło wszystko dookoła: izolacja rozsypana przez ptaki i słońce, zasobnik przeżarty od środka, automatyka z czasów, gdy nikt nie liczył prądu.


Zaczynamy od tego, co da się uratować. Zwykle kolektory i konstrukcja zostają, a wymiany wymaga to, co w środku domu.
Rozpisujemy, co jest konieczne, a co można zrobić później. Decydujesz, ile robimy naraz.
Prace planujemy tak, żeby dom był bez ciepłej wody możliwie krótko.
Po przebudowie ustawiamy automatykę i umawiamy się na przeglądy, żeby historia nie powtórzyła się za dekadę.
Modernizacja to zawsze wycena indywidualna, bo dwie instalacje z tego samego programu gminnego potrafią być w zupełnie innym stanie. Zakres ustalamy po oględzinach.
Telefon i wstępna rozmowa są bezpłatne. Nie zaczynamy pracy bez podanej ceny.
Oddzwaniamy szybko. Najlepiej zadzwoń, w sezonie awarii reagujemy od ręki.